Sposoby na niejadka
Kłopot z protestującym przy każdym posiłku maluchem zna wielu rodziców, a każdy na pewno o nim słyszał. Temat niechęci do jedzenia staje się niejako frontem walki pomiędzy sfrustrowanymi opiekunami a równie sfrustrowanym dzieckiem. Czy jest jakieś pokojowe wyjście z tej sytuacji?
Zuzia jako niemowlę uwielbiała mleko i mogła je pić bez przerwy. Kaszki zaakceptowała bez większego oporu, jednak wszystko, co nie jest słodkie lub o słodkawym posmaku, wywołuje u niej negatywną reakcję. Karol każdy posiłek celebruje godzinami i często okrasza go buntem i okrzykami. Rodzice obojga czują się bezsilni.
Aniołki i niejadki?
W dość bolesnym dla maluchów okresie ząbkowania jedzenie może stać się koszmarem. Trzeba o tym pamiętać i starać się ulżyć zbolałemu maluchowi w cierpieniu, nie zmuszając go na siłę do żucia czy gryzienia. Na to na pewno przyjdzie czas.
Od chwili, kiedy dziecko zaczyna stawiać pierwsze samodzielne kroki, wszystko poza aktywnym poznawaniem świata, najchętniej za pomocą wszystkich zmysłów, spada w hierarchii jego zainteresowań. Okazuje się, że jedzenie wcale nie jest takie ważne i ciekawe. Dużo bardziej interesujące wydaje się bieganie po mieszkaniu.
Zjem coś fajnego
Około 12. miesiąca życia następuje kolejna duża zmiana w życiu dzieci, jak i rodziców – karmienie staje się samodzielnym jedzeniem. Ponieważ junior nie odczuwa już głodu tak silnie, jak noworodek czy niemowlę, uważa, że szkoda tracić czas na zajęcie tak banalne, jak jedzenie zupki, która codziennie wygląda i smakuje podobnie. Dzieci nie lubią monotonii – także na talerzu, dlatego każdy posiłek powinien mieć w sobie coś „fajnego”. Warto próbować różnych potraw, które mają różne kolory, smaki i konsystencje.
Słynne „nie”
W słynnym już okresie buntu dwulatka dziecko uświadamia sobie swoją odrębność i niezależność. Maluch uwielbia mieć poczucie kontroli i wręcz rozsmakowuje się w możliwości podejmowania różnorakich decyzji. Pierwszą, jaka przychodzi mu do głowy jest mówienie "nie". Znaczny odsetek dzieci w tym wieku przechodzi okres zupełnej negacji. Rodzice powinni uszanować tę potrzebę samodzielności i chęci decydowania o sobie choćby w minimalnym stopniu.
Rytm dobowy
Ludzie różnią się zapotrzebowaniem pokarmowym, zasada ta dotyczy także dzieci. Kiedy rodzice chcą ingerować w ten naturalny schemat i karmią dziecko bez uwzględnienia jego fizjologicznych potrzeb, zaburzają podstawowy mechanizm ewolucyjny – rytm głodu i sytości. A przecież także dorosłym przypomina się, aby spożywali posiłki wtedy, gdy odczuwają głód – częściej, lecz w mniejszych ilościach. Wmuszanie jedzenia jest nadal dość częstym wspomnieniem z dzieciństwa, a dziecko, jak i dorosły, ma podstawowe prawo do respektowania jego potrzeb.
Pokusa przymusu
Wielu rodziców, kiedy mały buntownik po raz kolejny odmawia jedzenia, rusza w pogoń za maluchem z łyżeczką, miseczką, kanapką lub jabłuszkiem w dłoni. Stosowanie przymusu w odniesieniu do jedzenia może przynieść negatywne skutki w postaci niechęci lub wręcz wstrętu do jedzenia. Innym częstym błędem jest pozwalanie dziecku na podjadanie pomiędzy posiłkami. Wówczas w jego percepcji cały dzień staje się jednym długim posiłkiem, co sprawia, że jedzenie towarzyszy im bez przerwy. To niestety krótka droga do nadwagi, a także do braku higieny posiłków.
Żadnych gierek
Zarówno bieganie za dzieckiem z talerzykiem, jak i jedzenie między posiłkami, sprawiają, że jedzenie nie kojarzy się maluchowi z niczym przyjemnym, ani konkretnym. Dzieci swoich przyzwyczajeń nabywają od rodziców za pomocą tzw. modelowania, czyli odtwarzania zachowań, które obserwują u mamy i taty, zatem warto tworzyć pozytywne rytuały dotyczące posiłków. Warto także wpoić dziecku od najmłodszych lat, że każdy posiłek jest jedną całością, która ma początek i koniec. Posiłek powinniśmy zaczynać w miłej atmosferze, zawsze po umyciu rąk, a kończyć, kiedy dziecko jest już najedzone. Oznacza to moment, kiedy dziecko zaspokoiło już głód, nawet jeśli nie zostawiło pustej miseczki czy talerzyka. Pozytywne doświadczenia związane z jedzeniem mogą odnieść pozytywny efekt w przyszłości, kiedy to dziecko będzie miało zdrowy stosunek do jedzenia, zgodnie ze znaną zasadą: jemy po to, aby żyć.